POMOC PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNA




„ NIEJADEK, CZYLI CO ZROBIĆ ŻEBY DZIECI LUBIŁY JEŚĆ’’ PDF Drukuj Email
poniedziałek, 25 maja 2020 18:03

Zdrowie dziecka jest podstawowym warunkiem pomyślnego procesu wychowawczego. Dzieciństwo to okres w życiu człowieka, w którym kształtują się jego postawy determinujące aktualne i przyszłe zachowania dotyczące zdrowia. Utrwalone wówczas przyzwyczajenia i nawyki decydują o jego późniejszym stylu życia. Edukację zdrowotną należy rozpoczynać jak najwcześniej, wspólnie z rodzicami dziecka.

O zdrowiu dziecka i prawidłowym jego rozwoju decyduje wiele czynników, wśród których na pierwsze miejsce należy wysunąć prawidłowe żywienie. W zakresie żywienia zadaniem przedszkola jest nie tylko racjonalne i regularne żywienie, lecz również wdrażanie dzieci do właściwego, kulturalnego spożywania posiłków. W toku pracy nad kulturą i higieną spożywania posiłków należy pamiętać, że w znacznej mierze są one uzależnione od umiejętności dzieci, jakie posiadają w zakresie posługiwania się łyżką, widelcem, nożem, picia płynów z kubka.

Ważnym zadaniem przedszkola jest nauczenie dzieci estetycznego spożywania posiłków, ładnego siedzenia przy stolikach, przestrzegania na stole ładu i czystości, prawidłowego trzymania sztućców. Należy pamiętać, że posługiwanie się nożem i widelcem wymaga zachowania warunków bezpieczeństwa. Dzieci muszą zrozumieć, że niewłaściwe korzystanie ze sztućców zagraża ich zdrowiu i zdrowiu kolegów.

Zdrowe odżywianie jest najważniejszym czynnikiem właściwego rozwoju młodego człowieka. Jedzenie ma dostarczać składników budulcowych dla organizmu oraz zapewnić mu prawidłowe funkcjonowanie. Pożywienie jest dla ludzi tym czym dobre paliwo dla samochodu. Nie można nalać nieodpowiedniego, bo samochód nie pojedzie, albo się zepsuje. Należ pamiętać, że do prawidłowego funkcjonowania organizmu dziecka potrzebnych jest wiele składników. Jednocześnie muszą być zachowane odpowiednie proporcje między nimi. Brak jednego z nich zaburza pracę całego układu np. niedobór żelaza powoduje zmniejszenie zdolności skupienia uwagi i umiejętności rozumowania, upośledza pamięć i zdolność uczenia się oraz ogólnie pogarsza wyniki w nauce dziecka. Spożywanie przez dzieci np. chipsów (z przewagą tłuszczów i soli) oraz nadmiernej ilości słodyczy ( duża wartość energetyczna) stają się przyczyną otyłości i nadwagi. Picie reklamowanych przez media napojów typu coca- cola, uszkadza szkliwo zębów oraz wypłukuje wapno z kości młodego człowieka. Należy zatem pamiętać iż prawidłowe żywienie to nie tylko odpowiednia ilość pożywienia, częstotliwość przyjmowania, ale przede wszystkim wysoka wartościowość spożywanych produktów. Dieta powinna być urozmaicona, składająca się z różnorodnych składników w odpowiednich ilościach i proporcjach.

Nieracjonalne żywienie dzieci będzie powodowało kłopoty szkolne: trudności z koncentracją uwagi, pamięcią, będzie przyczyną agresji i pesymizmu. Złe odżywianie stanie się powodem wielu chorób: nadwagi, otyłości i wad postawy. Dzieci, które będą nauczone prawidłowych nawyków żywieniowych w przyszłości same będą dbały o odpowiednie odżywianie, kulturę jedzenia  i będą przekazywały tę wiedzę następnym pokoleniom. Pamiętajmy również o wpajaniu dzieciom zamiłowania do ruchu, do uprawiania sportów.

SKŁADNIKI POKARMOWE

Do najważniejszych składników pokarmowych należą:

  • Białko – to materiał budulcowy. Niedobór tego składnika jak i nadmiar jest bardzo szkodliwy dla organizmu i powoduje szereg różnych chorób.

  • Węglowodany -  to składnik energetyczny, powinny stanowić w procesie odżywiania główne źródło dostarczania energii. Pomagają w trawieniu białka.

  • Tłuszcze – to składnik energetyczny, najbardziej kaloryczny składnik pożywienia. Spożycie tłuszczów jest nadmierne. Tłuszcze mogą być pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Tłuszcze dzielimy na niewidoczne (czyli te zawarte w mięsie, rybach,  mleku) i widoczne (czyli tłuszcze dodawane, takie jak: masło, olej, margaryna, smalec). Tłuszcze wpływają na poziom cholesterolu we krwi.

  • Składniki mineralne – regulują pracę organizmu, do najważniejszych należą: żelazo, wapń, magnez, sól, fosfor, potas, jod.

  • Witaminy – powinny być dostarczane codziennie w odpowiednich ilościach, niedobór prowadzi do ciężkich chorób. Witaminy w tabletkach nie są tak skuteczne jak naturalne w pokarmach.

  • Błonnik – usprawnia prace jelit, oczyszcza je. Jednak odgrywa on znaczącą rolę w zdrowym odżywianiu. Obniża poziom cholesterolu we krwi, ma duże znaczenie w profilaktyce miażdżycy, ma również działanie przeciwnowotworowe. Należy jeść kasze, mąki, owoce, otręby i płatki zbożowe.

DLACZEGO JEMY WITAMINY?

Wśród składników pokarmowych znajdują się witaminy. Są to składniki nietypowe, ponieważ nie dostarczają organizmowi ani energii ani materiału budulcowego. Pełnią funkcję regulatorów w naszym ciele i dlatego są tak potrzebne. Nasz organizm nie potrafi wytwarzać witamin, dlatego muszą one być dostarczane w pożywieniu. Niedobór lub brak witamin powoduje schorzenie zwane – awitaminozą.

Najważniejsze witaminy.

 

Nazwa witaminy

Źródło

Objawy niedoboru

 A

Tran, produkty mleczne, pomidory, marchew

Wysuszenie skóry, ślepota zmierzchowa (słabe widzenie w przyćmionym świetle)

B

Wątroba, wieprzowina, drożdże, chleb razowy, ziarna zbóż

Choroba beri-beri objawiająca się zapaleniem i degeneracją nerwów

B

Mięso, mleko, drożdże, ser, ser, warzywa

Pękanie kącików ust (tzw. zajady), zapalenie oczu

C

Owoce cytrusowe, owoce róży, kiszona kapusta, czarne jagody, zielona papryka

Krwawienie dziąseł (szkorbut), wypadanie zębów, obniżenie odporności organizmu

D

Masło, mleko, jaja kurze, tran, wątroba

Krzywica u dzieci (zaburzenia

w rozwoju kości związane z ich niedostatecznym uwapnieniem)

ZASADY ŻYWIENIA

 Zgodnie z zasadami zdrowego żywienia powinniśmy spożywać 5 posiłków w ciągu dnia. Warto wiedzieć, że z pokarmu nasz organizm czerpie energię, a średnia ilość energii pobranej z pokarmu powinna być równa ilości energii oddanej do otoczenia. Średnie dzienne zapotrzebowanie na energie zależy od wielu czynników: rodzaju wykonywanej pracy, pory roku, płci oraz wieku.

W przypadku gdy jemy zbyt mało, dostarczamy do organizmu niewystarczającą ilość energii, co ogólnie rzecz ujmując powoduje niedożywienie. Natomiast, gdy jemy zbyt dużo, mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, co prowadzi do otyłości. Nadmiar cukrów w naszym organizmie jest przerabiany na tłuszcze. Tłuszcze zwierzęce zawierają związek, tzw. cholesterol, jego nadmiar jest szkodliwy dla zdrowia. Cholesterol odkłada się w ścianach naczyń krwionośnych, powoduje ich zwężenie i utrudnia przepływ krwi. Częste spożywanie dużej ilości tłuszczów może doprowadzić do miażdżycy naczyń krwionośnych, jak również zwiększyć ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory.

Inny problem to spożywanie nadmiaru cukrów – może to doprowadzić do próchnicy zębów. Według najnowszych badań sposobem na neutralizacje kwasów powstających w jamie ustnej z cukrów przetworzonych przez bakterie jest żucie bezcukrowych gum bezpośrednio po posiłku.

Należy tez pamiętać o niekorzystnym wpływie nadmiaru soli na prace naszego organizmu, ponieważ powoduje ona zatrzymanie wody w ustroju i wzrost ciśnienia krwi.

 

UWAGA NA TO, CO JEMY!

Piękne i kolorowe opakowania nie zawsze wiążą się ze zdrową zawartością. Produkty przechowywane w taki sposób zawierają substancje konserwujące. Część z nich posiada specjalne oznaczenie – literę E oraz cyfrę. Powszechnie stosuje się barwniki spożywcze, które podnoszą walory towaru i kamuflują jego wady. Producenci są zobowiązani do umieszczania na opakowaniach swoich towarów informacji o zastosowanych konserwantach. Na szeroką skalę w produkcji spożywczej stosuje się przeciwutleniacze, które zapobiegają psuciu się żywności.

Mówiąc o higienie żywienia musimy pamiętać również o właściwym przechowywaniu żywności, to znaczy o utrzymaniu jej w odpowiedniej temperaturze przez odpowiedni czas. Nie wolno zapominać przy tej okazji o higienie, czyli utrzymaniu w czystości produktów oraz rąk. Żywność przechowywana w złych warunkach sanitarnych może być źródłem bakterii chorobotwórczych robaków pasożytniczych. Drobnoustroje rozwijają się w wysokiej temperaturze, a wiec źle przechowywana żywność może być siedliskiem groźnych bakterii.

 

A ZATEM CO ZROBIĆ ŻEBY DZIECI CHCIAŁY JEŚĆ…

Na ogół zbyt mało uwagi zwraca się też na okoliczności towarzyszące posiłkom. A przecież od nich w dużym stopniu zależy, czy dziecko będzie jadło z apetytem. Dziecko powinno jeść posiłki przy stole, z całą rodzina. Obserwując innych, uczy się jeść. Jeśli wszystkim dopisuje apetyt, to i dziecko nabiera chęci do jedzenia. Wspólne posiłki służą także wzmacnianiu więzi rodzinnych.

Gdy nasza pociecha siedzi już przy stole, nie nakładajmy jej na talerz dużych porcji. Widok góry jedzenia tylko zrazi dziecko, a niewielką porcję (nie przekraczającą 200 ml na każdy z pięciu posiłków) zje chętnie. Jeśli, oczywiście, na talerzu znajdzie się jedzenie pachnące, smaczne i... barwne: na obiad niech to będzie na przykład łyżka ziemniaków z taką samą ilością czerwonych buraczków lub marchewki z groszkiem i odrobiną mięsa, a na kolację twarożek z dodatkiem kolorowych owoców lub warzyw. Matki z różnych względów często dają dzieciom gotowe przetwory ze słoiczków. Ale czy szarawa papka - nawet jeśli zawiera odpowiednią ilość kalorii i składników pokarmowych - jest równie apetyczna jak świeżo przygotowane barwne dania? Posiłki ze słoiczków mają jeszcze tę wadę, że zwykle są nadmiernie rozdrobnione. Nie wymagają żucia, a ta ważna czynność dobrze wpływa także na apetyt i trawienie. Skoro przygotowaliśmy już smaczny posiłek, to pozwólmy dziecku zjeść go samodzielnie. Nie będzie trafiać łyżeczką do buzi, lecz do ucha? Trudno. Nie interweniujmy, nie dokładajmy jedzenia na talerz. Wiadomo, trzeba będzie sprzątać. Dziecko zje trochę mniej, zgłodnieje, ale już przy następnym posiłku poradzi sobie znacznie lepiej.

Zgódźmy się też na to, żeby dziecko zjadało potrawy w takiej kolejności, jaka mu odpowiada. Najpierw dżem z mięskiem, potem sam chlebek? Nie szkodzi, skoro tak właśnie mu smakuje. A jeśli nasz synek lub córeczka ma zdecydowaną awersję do jakiegoś pokarmu, zrezygnujmy z podawania go, nawet jeśli jest to mleko.

A co robić, jeśli dziecko w ogóle nie zechce zjeść posiłku? Uszanujmy wtedy jego prawo do niejedzenia. Nie namawiajmy, nie kuśmy nagrodą, nie straszmy karą. Nie - to nie. Ale pamiętajmy, że w takim wypadku nie należy dokarmiać dziecka do czasu następnego posiłku. Powinno dostać tylko coś do picia, najlepiej jakiś kwaśny soczek. I nie przejmujmy się, gdy zdrowe dziecko je tak marnie nawet przez kilka dni. Jeżeli tylko uda się nam zachować spokój, to wkrótce zacznie jeść z apetytem. Nigdy natomiast nie liczmy na to, że dziecko będzie chętnie jadło w nerwowej atmosferze, w pośpiechu. Wtedy najprawdopodobniej... zwymiotuje.

Dieta małego dziecka musi być urozmaicona. Powinno jadać wszystko, z wyjątkiem tego, co mu szkodzi.

Do trzeciego roku życia nie należy więc podawać dziecku ciężko strawnej gotowanej kapusty ani grzybów, choć wywary z nich są dopuszczalne, a do czwartego - gotowych wędlin (zawierają saletrę). Lepiej upiec mięso w domu. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli malec przy świątecznym stole zje kilka plasterków wędliny. Dziecko codziennie powinno jeść owoce i jarzyny, natomiast od mięsa choć raz w tygodniu dajmy mu odpocząć. 200 ml zupy owocowej z lanymi kluskami to naprawdę świetny obiad dla naszej pociechy.

Nie jest też rzeczą obojętną, co i kiedy dziecko pije. Herbata zawiera substancje pobudzające. Znacznie lepsze są więc lekkie herbatki ziołowe, soki, kompoty. Nie przyzwyczajajmy dziecka do picia słodkich napojów. Zaspokajają one nie tylko pragnienie, ale i głód. Kwaśne natomiast wzmagają apetyt. Warto też wiedzieć, że dziecku trudniej będzie strawić mięsny posiłek, jeśli obficie go popije, ponieważ rozcieńczony sok żołądkowy słabiej i wolniej działa. Lepiej więc zaczekać z piciem około 30 min. I jeszcze jedno: soki nie zastąpią owoców ani warzyw. W miąższu są chociażby substancje balastowe (błonnik), bardzo potrzebne do prawidłowej pracy jelit.

Wreszcie sprawa słodyczy. Większość dzieci bardzo je lubi i często się o nie dopomina.

W tym wypadku powinniśmy kierować się uniwersalną zasadą żywienia, że wszystko, co nie jest organizmowi niezbędne, należy jeść z umiarem.

Jeśli Twoje dziecko lubi tylko słodycze

Pamiętaj, że mała ilość czekolady nie zaszkodzi Twojemu maluchowi, zawiera bowiem dużo magnezu. Jednak, aby odzwyczaić dziecko od ciągłego podjadania słodyczy, powinno zawsze mieć pod ręką np. pestki słonecznika, dyni, rodzynki. Możesz podać też słodki jogurt owocowy czy serek typu Danio, a także owoce. Dzieci, które zbyt chętnie sięgają po łakocie, często po prostu się nudzą. Zadbaj, by Twój maluch aktywnie spędzał czas - wówczas zapomni o słodyczach! Natomiast wrogiem łasuchów małych i dużych jest siedzenie przed telewizorem!

 

Rady dla rodziców Tadków – Niejadków:

  • podawaj małe i urozmaicone porcje,
  • dbaj o estetykę i atrakcyjność podawanych posiłków - talerzyk z obrazkiem ze znanej bajki, kwiatek z rzodkiewek i szczypiorku, wąż z ogórka itp.,
  • unikaj zmuszania malucha do jedzenia - liczą się nawet śladowe ilości w urozmaiconej diecie,
  • jeśli masz czas, zaproś dziecko do wspólnego przygotowywania posiłku,
  • nigdy nie poganiaj dziecka - zadbaj, by mogło spokojnie spożyć posiłek, pamiętając, że wolne jedzenie i długie przeżuwanie jest zdrowe,
  • jak tylko to możliwe, zasiadaj do posiłku razem z dzieckiem - niech to będzie dobry czas na rodzinne spotkanie i rozmowy o Waszym dniu,
  • ufaj, że organizm dziecka zna swoje potrzeby i nie da sobie wyrządzić krzywdy,
  • skonsultuj się z pediatrą - może warto podać roślinny preparat wzmagający apetyt.

Literatura:

  • Biernat J. Żywienie, żywność a zdrowie, Wrocław 2001
  • Campbell B., Ekologia człowieka, Warszawa 1995
  • Demel M., Pedagogika zdrowia (W) Pedagogika ogólna i subdyscypliny, red-  L.Turos, Warszawa 1999
  • Demel M., O wychowaniu zdrowotnym. Warszawa 1968
  • Heszen - Niejodek I, Psychologia zdrowia (W) Psychologia. Podręcznik akademicki, red. J. Strelau, Gdańsk 200
  • Janicki K. (red.). Domowy poradnik medyczny. Warszawa 2001
  • Słońska Z., Misiura M., Promocja zdrowia. Słownik podstawowych terminów. Warszawa 1993
  • Strelau J., red.. Psychologia. Podręcznik akademicki, Gdańsk 2000
  • Tombak M., Jak żyć długo i zdrowo. Łódź 1999

  • Zalewska - Meller A.A., Edukacja zdrowotna - nowa jakość w życiu  człowieka (W) "Edukacja" nr 4/2001
  • Woliński N., Parizkowa J. Sprawność fizyczna, a rozwój człowieka, SiT, Warszawa

Przygotowała Agnieszka Majka

 

 

 

 
Spokojnie, to tylko leworęczność... PDF Drukuj Email
poniedziałek, 27 kwietnia 2020 19:16

Twoje dziecko częściej sięga po zabawki lewą ręką? Chce jeść, czesać się, rysować tylko nią? Nie denerwuj się, prawdopodobnie jest leworęczne, podobnie jak około 15% populacji.

Jeszcze nie tak dawno, leworęczności próbowano oduczyć. Nasi rodzice, dziadkowie znają przypadki przestawiania na siłę dzieci leworęcznych do pisania prawą ręką. Dziś wiadomo już, że wpływa to negatywnie na rozwój dziecka, które potem może mieć problemy z koncentracją, pamięcią, dysgrafią, dysleksją, dysortografią, czytaniem, pisaniem, a nawet mówieniem (jąkanie się). Zmiany powodują nadmierne i niepotrzebne przeciążenie półkuli mózgu, która nie jest dominująca. Dodatkowo jest to niepotrzebny stres dla dziecka, który z czasem może powodować obniżenie samooceny.

Tymczasem lewa ręka nie jest zła, a leworęczność jest po prostu "innym pomysłem naszego organizmu” na funkcjonowanie. W wielu kulturach leworęczność była i jest przychylnie traktowana. Starożytni Inkowie oddawali cześć ludziom leworęcznym. W Ameryce północnej żyło plemię Zuni, które wierzyło, że ludzie leworęczni przynoszą szczęście. Starożytne bóstwa uważano za leworęczne, a lekarze i wróżbici przedstawiani na inskrypcjach często trzymali atrybuty swojej profesji właśnie w lewej ręce.

Leworęczność – skąd się bierze?

Leworęczność jest wynikiem dominowania w mózgu półkuli prawej, co sprawia, że lewa część ciała jest bardziej sprawna. Leworęczność zwana także lateralizacją lewostronną jest najczęściej dziedziczona genetycznie. Do rzadkości należą przypadki, kiedy jest ona wynikiem uszkodzenia lub słabszego rozwoju lewej półkuli mózgu. Prawo- i leworęczność jest tylko jednym z objawów dominacji jednej połowy ciała nad drugą. Aby dokładnie określić stronność, należałoby sprawdzić wszystkie narządy podwójne – oczy, uszy, nogi. Zdarza się, że dziecko jest leworęczne, ale prawo-nożne, czy prawo-oczne, nazywa się to lateralizacją skrzyżowaną i może nieść za sobą pewne trudności.

Kiedy się pojawia i jak rozpoznać?

Już roczne dzieci wykazują tendencję do korzystania częściej z jednej rączki. Na tym etapie, jedyne co możesz robić, to obserwować. W późniejszym wieku stronność będzie coraz bardziej zauważalna. Około 2. roku życia ustala się praworęczność, leworęczność dopiero, gdy dziecko ma 4-5 lat.

Czy nasze dziecko jest leworęczne możemy ustalić metodą domowej obserwacji:

  • Którą rączką dziecko je?
  • Którą rączką się czesze?
  • Którą rączką myje zęby?
  • Którą rączką sięga po przedmioty?
  • Którą rączką układa klocki?
  • Którą rączką rzuca i łapie przedmioty?

Twoje dziecko jest leworęczne? Nie denerwuj się i nie próbuj go przestawiać na prawą rękę, przyniesie mu to więcej szkody niż pożytku. Jeśli nie ma problemów motorycznych, nie potrzebna będzie żadna wizyta u specjalisty. Natomiast, jeśli ma trudności w nauce pisania, rysowania prawdopodobnie trzeba będzie skonsultować się z poradnią pedagogiczną bądź psychologiczną. W trakcie badania przejdzie szereg rutynowych testów pozwalających określić lateralizację ręki, nogi, oka, ucha. Być może zostaną zalecone ćwiczenia rekompensacyjne (prowadzone w szkole lub indywidualnie w domu).

Jak pomóc dziecku leworęcznemu?

Świat praworęcznych sprawia czasem trudności dzieciom leworęcznym, dlatego istotne jest, aby im pomóc w przystosowaniu się. Stworzenie atmosfery akceptacji i zrozumienia ewentualnych trudności, motywacja do pracy, w szczególności do dodatkowych ćwiczeń rekompensacyjnych to zadania dla rodziców.

W okresie przedszkolnym bardzo ważne jest, aby opiekunowie odpowiednio przygotowali dziecko do roli ucznia, wymaga to od nich osobistego zaangażowania. Powinni oni codziennie czytać dzieciom, zachęcać do zabaw pobudzających wyobraźnię, rozwijających myślenie, mowę, wspólnie poznawać świat i przyrodę, także w zajęciach manualnych. O leworęczności trzeba powiedzieć nauczycielowi czy przedszkolance, aby mogli oni przygotować odpowiednie miejsce pracy dla naszego dziecka.

Nauka pisania i rysowania

Dzieci rozpoczynające naukę w szkole posiadają już umiejętności ruchowe konieczne do wyćwiczenia umiejętności płynnego pisania. Niestety, nie zawsze są one właściwie wykorzystywane w nauce pisania – dowodzą wyniki badań specjalisty od sensomotoryki, eksperta marki STABILO Doktora Christiana Marquardt’a.

Aby pomóc dziecku w nauce pisania, przygotuj dla niego miejsce pracy:

  • światło powinno padać na biurko z prawej strony
  • dziecko powinno siedzieć z lewej strony biurka
  • zakup odpowiednich dla dzieci leworęcznych przyborów szkolnych
  • początkowo dziecko powinno uczyć się pisać ołówkiem.

W trakcie nauki trzeba zwrócić uwagę na:

  • odpowiedni chwyt pióra, ołówka - powinno się go trzymać w trzech palcach: między kciukiem i palcem środkowym, zaś palec wskazujący naciska ołówek od góry, drugi koniec ołówka powinien być skierowany ku lewemu ramieniu
  • ułożenie zeszytu i ręki - zeszyt powinien leżeć po lewej stronie osi ciała dziecka (ręka lewa podczas pisania zbliża się od strony lewej do osi ciała), ukośnie, jego górny lewy róg powinien być skierowany ku górze blatu)
  • odpowiednia pozycja ciała - obie stopy oparte o podłogę, plecy wyprostowane
  • podczas pisania palce powinny znajdować się poniżej liniatury.

W nauce pisania i rysowania ważne jest, aby dziecko używało przyborów przeznaczonych dla leworęcznych. Na naszym rynku kilka firm proponuje takie produkty w różnych cenach - pióra (np. Pelikan Junior 45 zł, STABILO’s move easy 28 zł), kredki (np. Faber Castell 15,80 zł, STABILO kredki pastelowe 5,40 zł). Pomoce te są dopasowane do dzieci pod względem ergonomicznym – uwzględniają siłę dziecka i krzywizny dłoni, a faktura materiału, z którego wykonany jest wyrób, powinna sprzyjać pewności chwytu.

I ostatnia porada: przede wszystkim motywuj dziecko i wspieraj. Spraw by ewentualne niepowodzenia w nauce nie były powodem stresu lub niechęci dziecka. Spraw by z Twojego dziecka wyrósł pewny siebie dorosły człowiek.

Leworęczność coraz bardziej popularna

W ostatnich latach liczba osób deklarujących się jako leworęczni rośnie. Przyczyniło się do tego respektowanie „odwróconego świata” w codziennym funkcjonowaniu. Wychodząc naprzeciw potrzebom leworęcznych produkuje się coraz więcej przedmiotów codziennego użytku dedykowanych właśnie im. W wielu krajach powstają sklepy dla leworęcznych, gdzie można znaleźć odpowiednio przystosowane przybory szkolne, instrumenty i narzędzia. Na licznych forach i serwisach tworzą się społeczności leworęcznych, istnieją również serwisy poświęcone tylko osobom leworęcznym, jak np. www.leworecznosc.pl. To wszystko, aby edukować rodziców i pedagogów do pracy z dziećmi posługującymi się lewą rączką.

W Anglii powstała Światowa Organizacja Kluby Leworęcznych, która ustanowiła 13 sierpnia Międzynarodowym Dniem Leworęcznych. Pamiętajcie zatem, aby tego dnia złożyć życzenia wszystkim leworęcznym!

Twoje dziecko jest leworęczne? Jak widzisz, dziś to żaden problem. Nie martw się, to niepotrzebne.

Zebrała Joanna Łęcka

 

 
„Jak wspierać dziecko w rozwoju samodzielności?” PDF Drukuj Email
poniedziałek, 27 kwietnia 2020 19:13

„Zostaw, bo wylejesz”, „nie dotykaj, bo stłuczesz”, „daj, ja to zrobię lepiej /szybciej/ dokładniej”  – stale słyszy przedszkolak. Czy ciągle pomagając dzieciom lub wyręczając je w różnych sprawach, spowodujemy, że staną się samodzielne? Niestety nie! Kierując do dzieci wyżej przytoczone albo podobne komunikaty, nie pozwalamy im się uczyć, a usłyszane przez nie słowa blokują ich działanie i zaniżają wiarę w siebie. Jak zatem wspierać dziecko w drodze ku samodzielności?

Samodzielność jako potrzeba rozwojowa

Samodzielność jest potrzebą rozwojową każdego dziecka. Poprzez podejmowanie prób i gromadzenie doświadczeń, stopniowo opanowuje ono niezbędne w życiu umiejętności, rozwija swoje możliwości, poznaje własną odrębność i kształtuje tożsamość. Już około pierwszego roku życia możemy zaobserwować próby dążenia do samodzielności, kiedy to mały człowiek stara się pokonywać pierwsze trudności związane z nauką chodzenia. W dalszym etapie, potrzeba samodzielnego działania jest jeszcze silniejsza – wyraża się w tzw. buncie dwulatka, który dobitnie sygnalizuje „Ja sam/sama”, choć nie zawsze jego chęć działania jest adekwatna do możliwości. I tu pojawia się niezwykle ważna rola otoczenia, które samodzielność dziecka może rozwijać lub ograniczać, a nawet tłumić.

Dlaczego nie pozwalamy dzieciom na samodzielność?

Powodów, dla których rodzice hamują u dziecka naturalną potrzebę rozwoju i bycia samowystarczalnym, jest wiele, np.:
• strach, że zrobi sobie krzywdę (lub coś zepsuje),
• pewność, że zrobimy coś szybciej i lepiej (szczególnie, gdy nam się śpieszy, a tak jest prawie zawsze),
• przekonanie, że jest jeszcze małe i nie musi nic robić („jeszcze się w życiu napracuje”),
• obawa, że jak mu się nie uda, to będzie mu smutno z tego powodu, będzie płakało (a jako rodzice „mamy za zadanie oszczędzić dzieciom przeżywania porażek”).

Nadmiernie troskliwi dorośli pragną uchronić swoje dzieci przed wszelkimi trudnymi sytuacjami i negatywnymi emocjami. Stąd bierze się skłonność do wyręczania przedszkolaków. Najpierw dotyczy to czynności samoobsługowych (dopinanie samodzielnie zapiętych kurtek, poprawianie czapek, zakładanie butów itp., później rzecz podobnie ma się w przypadku samodzielnego poszukiwania rozwiązania własnych problemów. Rodzice często biorą sprawy dzieci w swoje ręce i np. dzwonią do rodziców koleżanek, żeby wyjaśnić rówieśnicze konflikty. Take zachowanie nie sprzyja rozwojowi dzieci i nie pozwala im dorosnąć.

Zgoda na samodzielność

Myśląc o samodzielności, najczęściej zależy nam na tzw. „samodzielności obowiązkowej”, tj. samoobsługa, sprzątanie, wykonywanie poleceń dorosłych. To oczywiście jest również istotne. Jednak, z perspektywy małego dziecka bycie samodzielnym to przede wszystkim zdobywanie nowych umiejętności. Jeżeli nauczy się sprzątać, zapamięta, gdzie jakie zabawki stoją, to nie zawsze ochoczo to robi, ponieważ już to umie. Działanie to jest dla niego mało atrakcyjne, zatem szuka innych, nowych doświadczeń. Nauczenie się, że każdy ma obowiązki i nie zawsze je lubi, ale musi je wykonać to długi proces. Wywiązywanie się z codziennych powinności to kwestia dyscypliny, najpierw tej zewnętrznej by później się uwewnętrznić, czyli stać się rutynowym zachowaniem. Dlatego w domu dzieci często uciekają od tych zobowiązań, ale już w przedszkolu, u cioci, na wyjeździe pochwalą się, że są w tym zakresie samodzielne. Nowe miejsce, inne okoliczności motywują do działania.

Wspieranie w rozwoju samodzielności od najmłodszych lat

Wszystko, co przedszkolak wykona własnymi rękami, do czego dojdzie własną myślą, co przeżyje – buduje jego umiejętności, wiedzę o sobie i innych oraz o świecie. Dziecko, poznając efekty własnej działalności, jest konfrontowane ze swoimi możliwościami. Czerpie również ze swojego działania satysfakcję i buduje poczucie sprawczości.

Pozwólmy dziecku na samodzielne znajdowanie rozwiązania jego problemów. Możemy zaproponować mu zabawę pt. „Co byś zrobił, gdyby”. Może być ona przeprowadzona zarówno w domu, jak i w przedszkolu/szkole. Rodzic, czy wychowawca zadaje dziecku pytania związane z codziennym życiem – adekwatne do poziomu i wieku dziecka. Pytanie rozpoczynamy od słów: „Co byś zrobił, gdyby..” Dziecko ma możliwość zastanowienia się nad dokończeniem tej myśli. Możemy zadawać pytania typu, „Co byś zrobił, gdyby ktoś zabrał Ci zabawkę”, „ …gdybyś nie mógł poradzić sobie z zadaniem”, „gdybyś się skaleczył”, itp. W starszych grupach wiekowych możemy prosić dzieci o podawanie swoich propozycji kolejno i potem o wybór ich zdaniem najciekawszej. Ma to na celu pokazanie dzieciom, że ważne jest szukanie rozwiązania sytuacji problemowych i że każde z nich może być dobre. Ważne jest to, aby nie mówić od razu „Nie wiem”, „Nie umiem”, „Ty to zrób” itp. Dajmy dzieciom samodzielnie ustalić, jakie rozwiązania proponują. Niech mają poczucie, że o czymś same decydują. To umiejętność, która przydaje się całe życie.

Troska o bezpieczeństwo jest konieczna, ale w granicach zdrowego rozsądku. Prawdziwa pomoc niesiona dziecku w procesie jego dorastania, powinna polegać na wzmacnianiu poczucia własnej wartości, wynikającego z sukcesów w samodzielnym działaniu.

Naukę samodzielności można porównać do jazdy na rowerze – gdy nadejdzie stosowny czas, należy puścić kijek.

Zebrała Joanna łęcka

 
Pozwólcie mi coś robić... PDF Drukuj Email
poniedziałek, 27 kwietnia 2020 19:08

Pozwólcie mi coś robić - tak może powiedzieć prawie każde dziecko. Wykonywanie różnorodnych czynności w codziennym życiu, a także rysowanie, malowanie, lepienie, majsterkowanie staje się obecnie dla wielu milusińskich marzeniem i luksusem. Zjawisko to jest bardzo niepokojące, ponieważ praktyczne działanie i tworzenie nie tylko rozwijają mózg, usprawniają manualnie, ale także bawią, cieszą, rozładowują napięcie emocjonalne, po prostu uszczęśliwiają.

Naturalna aktywność dzieci ulega obecnie coraz większemu ograniczeniu. Powstaje swego rodzaju błędne koło. W szkole ilość godzin dydaktycznych, które można jej poświęcić jest bardzo niewielka. Większość nauczycieli uważa, że dzieci należy przygotować przede wszystkim do testów kompetencji, podczas pisania których muszą wykazać się umiejętnościami ściśle umysłowymi. Bardziej przyda się więc sprawne liczenie, czy poprawne pisanie, niż na przykład malowanie lub lepienie.

Nauczyciele ulegają presji przełożonych i trudno im się dziwić, ponieważ czują się odpowiedzialni za wyniki testów. Coraz rzadziej można więc poświęcić kilka godzin na wykonywanie zabawek z kasztanów i innych materiałów przyrodniczych, szycie, czy rzeźbienie w mydle. Wielka szkoda, bo dzieci zajęcia takie bardzo lubią. Również w klasach starszych jest mało okazji do działalności praktycznej i artystycznej. Jeżeli dzieci uczą się informatyki, to odbywa się to kosztem techniki. Liczba godzin plastyki jest bardzo mała, a przecież na tych lekcjach uczniowie opanowują również wiele wiadomości z zakresu sztuki, więc na tworzenie jest jeszcze mniej czasu.

Nigdy nie zapomnę słynnego powiedzenia pani doktor Gustawy Grabowskiej, pracownika naukowego Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku w moich studenckich czasach. Pani Grabowska, znakomity dydaktyk, często powtarzała: "Pamiętajcie, nie sama głowa chodzi do szkoły." Miała wówczas na myśli dziecięce uczucia. Jej maksyma z czasem nabrała także innego znaczenia. Do szkoły chodzi nie tylko głowa, ale też ręce, nogi i całe ciało, które przecież nie działa bez udziału mózgu, a mózg bez naturalnego działania reszty organizmu też nie funkcjonuje prawidłowo.

Z powodu trendu w oświacie do produkowania "mózgowców" najbardziej cierpią dzieci posiadające predyspozycje i uzdolnienia manualne i artystyczne. Odbiera się im nie tylko ich naturalny sposób uczenia się, ale także możliwość wykazania się umiejętnościami i osiągania szkolnego sukcesu. Obecny trend ma również negatywny wpływ na rozwój społeczny uczniów. Jeżeli mało jest okazji do podejmowania wspólnych wysiłków i wyzwań z innymi dziećmi, to w jaki sposób mogą oni nabywać umiejętność porozumiewania się ze sobą wzajemnie i współpracy?

Sytuacja w domach też często jest w tej dziedzinie nie najlepsza. Wielu rodziców uważa, że dziecko powinno się uczyć, a na inne zajęcia szkoda czasu. Wyręczają je we wszystkim, odbierając radość wspólnej z nimi pracy w ogrodzie, przygotowywania posiłków, czy robienia porządków. Często nam, dorosłym wydaje się, że z dziecięcej pomocy wynika więcej szkody niż pożytku. Wystarczy jednak odrobina cierpliwości i nasza pociecha może się nie tylko wiele nauczyć, ale także razem z nami świetnie bawić.

Jako rodzice możemy też kompensować niedoskonałość szkoły w tej dziedzinie. Pozwólmy naszym dzieciom więcej działać i tworzyć w domu. Pomocne mogą też się okazać odpowiednie koła i sekcje działające w klubach osiedlowych, domach kultury itp. Zajęcia w modelarni, czy uczestnictwo w kole teatralnym nie są wcale mniej istotne niż lekcje angielskiego lub trening piłkarski. Najważniejsze, aby były zgodne z zainteresowaniami i potrzebami dziecka.

Każdemu z nas chyba podoba się życie "Dzieci z Bullerbyn" opisane przez Astrid Lindgren. Bohaterowie tej książki mieli wspaniałe i szczęśliwe dzieciństwo. Mogli nie tylko uczyć się, ale też bawić i uczestniczyć w życiu swoich rodzin i sąsiadów, pomagając dorosłym w wielu czynnościach. Właśnie to i związane z tym przygody i odczucia stanowią treść tej radosnej i porywającej opowieści. Pozwólmy, aby także nasze dzieci mogły mieć tak wspaniałe dzieciństwo. Niech jego treścią nie będzie tylko szkoła. Poza nią mogą także nabywać wielu umiejętności i doświadczeń. Trzeba im tylko na to pozwolić. Trzeba pozwolić im coś robić, cieszyć się z działania i jego efektów.

Zebrała Joanna Łęcka

 
Reranie -przykłady ćwiczeń przygotowujących do wymowy „r” PDF Drukuj Email
poniedziałek, 27 kwietnia 2020 11:10

Głoska „R” to głoska powstała na skutek wibracji przedniej części języka. Pojawia się w wymowie dziecka jako jedna z ostatnich około 5 roku życia, ponieważ wymaga dużej sprawności mięśni języka oraz jego pionizacji, tj. ruchów języka w pionie.  Nie przyspieszajmy wymowy „r”, bo może to wywołać u dziecka wadę wymowy. Później bardzo ciężko jest taką wadę poddać skutecznej terapii, gdyż łatwiej i szybciej daje się wywołać głoskę, której dziecko jeszcze w ogóle nie wymawia, niż korygować głoskę zniekształconą i w tej deformacji utrwaloną. Jeśli rotacyzm przedłuża się i 6-letnie dziecko nadal nie wypowiada „r” lub wypowiada, ale je zniekształca, jest to powód do rozpoczęcia terapii.

 

Przykłady ćwiczeń przygotowujących do wymowy „r”:

  • dotykanie końcem języka na przemian nosa i podbródka;
  • dotykanie językiem górnych zębów od wewnątrz i z zewnątrz;
  • noszenie czubka języka do dziąseł (z artykulacją głoski l);
  • unoszenie czubka języka do dziąseł (z artykulacją głoski d);
  • oblizywanie podniebienia przy otwartych ustach;
  • zmienianie układu języka z wąskiego na szeroki;
  • mlaskanie;
  • unoszenie języka do nosa i wywijanie go na brodę;
  • dynamiczne, szybkie wymawianie: lalalalalallllllllllllll;
  • dynamiczne wymawianie: dddddddddddddtdtdtdddtt .

Polecam filmik, na którym logopeda pokazuje ćwiczenia przygotowujące aparat mowy do prawidłowej artykulacji głoski "R", a także sam przebieg terapii logopedycznej.

https://www.youtube.com/watch?v=EDraMiZB8GI

 

logopeda Agnieszka Majka



 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2